Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2010

Powstające właśnie w Łodzi Centrum Dialogu ma nosić imię Marka Edelmana. Tak decyzję podjęła kilka miesięcy temu Rada Miejska. SLD się to jednak nie podoba i żąda zmiany nazwy Centrum. (więcej na portalu Halo Łódź)
Trudno zrozumieć dlaczego radni, którzy nawet będąc opozycją powinni przecież dbać o wizerunek miasta, chcą narazić Łódź na wielką kompromitację. Marek Edelman nie był ich bohaterem to fakt, ale powinni chyba wiedzieć, że należał do grona najwspanialszych postaci współczesnej Polski, których biografia i dorobek budzą powszechny szacunek i to nie tylko w naszym kraju. Co skłania SLD żeby protest przeciwko Markowi Edelmanowi wprowadzać na sztandary i czynić z tego oręż w politycznej walce?
Nasuwają mi się dwa wytłumaczenia. Pewnie oba prawdziwe. Po pierwsze SLD chce w ten sposób odwrócić uwagę od prawdziwych problemów z budową Centrum Dialogu. Inwestycja, którą jeszcze do niedawna nadzorował wiceprezydent Dariusz Joński jest strasznie opóźniona. Przyszła zima, budynek nie został zadaszony, nie ma żadnych szans na ukończenie jej w terminie. Jednym słowem porażka, więc lepiej stwarzać ważenie, że nie ma się z nią nic wspólnego, a przyczyny leżą gdzie indziej.
Po drugie Joński przegrał wybory i pewnie już myśli o następnych. Wszak będzie startował do Sejmu i to już całkiem niedługo. Nie obchodzi go, że Łódź się może ośmieszyć, przecież teraz z wizerunku miasta w świecie będą rozliczani jego przeciwnicy. Stworzenie w Łodzi, mieście wielu kultur, Centrum Dialogu jest znakomitym pomysłem. Z chwilowej porażki może przemienić się w wielki sukces. Sukces zarówno inicjatora budowy, czyli Jerzego Kropiwnickiego, ale także obecnych władz Łodzi, a może trochę też mój, bo zaangażowałem się w ten projekt mocno A dla Jońskiego im gorzej, tym lepiej, bo przecież gdyby to on został prezydentem, to ………

Reklamy

Read Full Post »

W Łodzi niepodzielnie panuje zima. Najpierw wtrąciła swoje trzy grosze w kampanię wyborczą, teraz codziennie steruje miejską komunikacją bawiąc się ze zmarzniętym łodzianami w niezbyt przyjemną grę „czy jedzie dzisiaj tramwaj?”. Nawet nowe władze miasta zamiast, jak to zwykle bywa po wyborach, sprzątać po poprzednikach raczej muszą po nich poodśnieżać. Ciekawe czy dyrektor Zarządu Dróg i Transportu już wie, że od dwóch tygodni nie mamy wcale do czynienia z jak to nazywał „ekstremalnymi zjawiskami atmosferycznymi”? Po prostu grudzień ma to do siebie, że czasem pada śnieg i to nawet mocno. Na wszelki wypadek przypominam, że w styczniu i lutym też może poprószyć. Tymczasem wciąż nie są podpisane umowy na zimowe oczyszczanie dróg. Oczywiście mój ulubiony dyrektor nie poczuwa się do odpowiedzialności z tego tytułu. Czyja to wina? Ponoć firm, które śmiały odwołać się od wyników przetargów i przedłużyły procedurę. Tyle, że przecież zanim przetarg został ogłoszony, to wszyscy się spodziewali, że ktokolwiek przegra ten wyścig o duże pieniądze będzie się odwoływał. A co więcej, skargi na Zarząd Dróg okazały się zasadne i to przegrani stali się zwycięzcami.
Oj niełatwe ma nowa pani prezydent pierwsze dni urzędowania. Gdzie nie zajrzy tam problem. Komunikacja stoi, korki się wydłużają, w budżecie pustki, ledwie miasto zdążyło zapłacić 5 milionów kary za Atlas Arenę już grozi utrata następnych milionów za opóźnienia w budowie boisk, miejski majątek jest nieubezpieczony, i tak dalej można jeszcze długo wyliczać. To za dużo jak na jedną głowę. A wiceprezydentów wciąż nie ma. To też niedobrze. Niepotrzebnie powstają spekulacje, przedłuża się okres niepewności i wyczekiwania. Robota leży, a decyzje czekają. Partia, która przewodzi w sondażach powinna być przygotowana do przejęcia władzy. Wygrana w wyborach nie jest przecież jakimś wielkim zaskoczeniem.

Read Full Post »

Pięć milionów dwieście siedemdziesiąt siedem tysięcy sześćdziesiąt dwa złote – tyle będą kosztować miasto urzędnicze błędy przy przetargach dotyczących budowy hali Atlas Arena. To kara i odsetki, które trzeba zapłacić w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami w wyłanianiu wykonawców robót. Kiepski prezent na gwiazdkę. Budżet świeci pustkami, na wszystko brakuje pieniędzy, a tu pięć milionów wyrzuconych w błoto Unia daje, ale i wymaga. Trzeba przestrzegać skomplikowanych procedur i nie wolno robić niczego na skróty. Słone rachunki zostawiają nam poprzednicy. Hala kosztowała zdecydowanie za dużo, a końca wydatków wciąż nie widać. Na dodatek jej potencjał jest kiepsko wykorzystany. Ogromna strata z działalności i hulający wiatr zamiast imprez. Ożywienie tego obiektu, to jedno z pilniejszych zadań dla nowych władz miasta.

Read Full Post »

Wyborcze mity

Wszystkim pasjonatom historii Łodzi, zwłaszcza tym interesującym się polityką, polecam pracę „Oblicze polityczne ludności miasta Łodzi w świetle statystyki wyborczej” autorstwa mojego dziadka Edwarda Rosseta, który przed wojną był naczelnikiem Wydziału Statystycznego w łódzkim magistracie. Książki tej nie znajdziecie w księgarniach, ale można ją wypożyczyć w Bibliotece Uniwersyteckiej. Mam ją też w swoim domowym księgozbiorze. To bardzo ciekawy opis zmian preferencji wyborczych łodzian na podstawie wyników wyborów do różnych organów władz, przeprowadzanych w naszym mieście w okresie międzywojennym, a nawet jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości.
Warto zaglądać do statystyk. To kopalnia wiedzy i to nie tylko o przeszłości. Za każdą liczbą kryje się problem, mawiał mój dziadek, trzeba tylko potrafić go dostrzec. Bliższe spojrzenie na wyniki ostatnich wyborów, pozwala łatwo rozprawić się z opiniami, które stale powtarzane zdają się być oczywistą prawdą.
Mit pierwszy: Wyjątkowo katastrofalna frekwencja
Prawdą jest, że frekwencja nie była wysoka. Ale czy głosowało mniej osób niż zwykle? W I turze do urn pofatygowało się 208.215 łodzian – 34,9% uprawnionych. Niewiele mniej niż cztery lata temu kiedy głosowało 36,37% uprawnionych. A przed ośmioma laty? Kto jeszcze pamięta, że wówczas frekwencja wyniosła ledwie 25,81%. To dopiero była katastrofa!
Mit drugi: Wspaniały wynik SLD
Propagandowo brzmi nieźle. Do rzeczywistości ma się jednak nijak. W wyborach lokalnych lewica wypadła gorzej tylko w okresie demokratycznych przemian w 1990 roku, czyli 20 lat temu! Pozorny sukces, czyli wejście kandydata SLD do drugiej tury wyborów prezydenckich wynika wyłącznie ze skłócenia i braku rozsądku ugrupowań prawicowych Ich dwaj kandydaci podzielili się wyborcami prawie po połowie i skutecznie nawzajem wyeliminowali z walki o prezydenturę. A Joński? Mimo gigantycznej kampanii uzyskał o ponad 2,5 tysiąca głosów gorszy wynik niż Krzysztof Makowski przed czterema laty. Nawet w II turze przekonał do siebie mniej wyborców niż Makowski wówczas w pierwszej.
Szczegółowe wyniki wyborów, nawet z podziałem na poszczególne obwody głosowania, publikuje na swoich stronach internetowych Państwowa Komisja Wyborcza http://www.pkw.gov.pl

Read Full Post »

No to mamy nowego prezydenta Łodzi. A właściwie prezydentkę, bo wbrew buńczucznym zapowiedziom z bilbordów nie wygrał szef łódzkiej lewicy, lecz Hanna Zdanowska. Czy łodzianie pokochają pierwszą w historii miasta kobietę na tym zaszczytnym stanowisku? Czas pokaże. Jeśli tak się stanie, to może się okazać, że w niedzielę wybraliśmy prezydenta nie na cztery, lecz na osiem, a nawet dwanaście najbliższych lat. Urzędujący prezydenci jeśli tylko nie robią poważnych błędów, z reguły wygrywają następną kadencję. Tak stało się praktycznie we wszystkich większych miastach Polski. Łódź na tej mapie jest potwierdzającym regułę wyjątkiem. To niewątpliwie bolesny cios dla Włodzimierza Tomaszewskiego, który nawet nie zdołał zakwalifikować się do II tury, a na dodatek jego Łódzkie Porozumienie Obywatelskie po raz pierwszy w historii odrodzonego samorządu nie wprowadziło nikogo do Rady Miejskiej. Jednak to nie on jest przegranym tych wyborów. Z chwilą gdy nie udało mu się uzyskać poparcia PiS było raczej wiadome, że nie da rady w starciu partyjnych gigantów. Bardziej dotkliwa jest porażka Prawa i Sprawiedliwości, partii zatapianej przez swojego lidera. Klęska jej kandydata na prezydenta i zmniejszenie stanu posiadania w Radzie z 14 do 9 mandatów nie wróży temu ugrupowaniu zbyt dobrze. Zwłaszcza w Łodzi nowa formacja Joanny Kluzik Rostkowskiej może teraz słabnącemu PiS-owi zadać dotkliwy cios. Tak naprawdę największą porażkę poniosło SLD. Na nic zdadzą się tu oficjalne zachwyty jej liderów nad wejściem do II tury. To właśnie obecność Dariusza Jońskiego w II turze stała się jedną z głównych przyczyn jego politycznej klęski. Pozostali kontrkandydaci udzielali poparcia przyszłej zwyciężczyni i nie marnując czasu odzyskują stracone w przegranych wyborach pole. Tymczasem Joński doprowadził do całkowitej izolacji łódzkiej lewicy, a brutalnym i niezbyt etycznym atakiem na Hannę Zdanowską uczynił się osobistym wrogiem nawet centrowej części Platformy. Okazało się, że ogromne pieniądze wpompowane w kampanię i rok brylowania w mediach dały lewicy jedynie taki sam wynik jak 4 lata temu, a polityczną pozycję nawet dużo słabszą. Joński pewnie wystrzeli się w przyszłym roku do Sejmu, ale SLD przez najbliższą kadencję będzie i w mieście i w regionie kompletnie zmarginalizowane.
A kto oprócz Hanny Zdanowskiej jest największym zwycięzcą? Niewątpliwe John Godson. Kandydował na radnego, a został posłem. To dopiero jest sztuka!

Read Full Post »

W niedzielę wybierzemy prezydenta Łodzi. Dla mnie wybór jest prosty, bo moja kandydatka jest w II turze. Większy problem mają ci, których faworytom ta sztuka się nie udała. W pierwszej chwili pojawia się naturalna reakcja: „to już nie moje wybory”, „nie mam na kogo głosować”, „nie idę, już mnie to nie obchodzi”. Niestety dobrze znam to niemiłe uczucie, nawet jestem do niego przyzwyczajony. To zabawne, ale po raz pierwszy mój kandydat wszedł do drugiej tury. Pamiętam szok po przegranej Mazowieckiego z Tymińskim i porażkę Kuronia z Kwaśniewskim. Jednak złość i rozgoryczenie lepiej odłożyć na bok. Nie warto zostawiać decyzji innym. Niezależnie czy głosuje się za jednym z kandydatów, czy też raczej przeciwko drugiemu, warto iść na wybory. Niezdecydowanych zachęcam do oddania głosu na Hannę Zdanowską. To dużo bezpieczniejszy wybór, w dodatku z silnym zapleczem. I w Łodzi i w rządzie. A jej konkurent to tylko produkt marketingowy. Pierwszy do chwalenia się na konferencjach prasowych i krytykowania innych, ostatni do budowania. Kto wygra? Wprawdzie sondaże pokazują kto ma większe szanse, ale dopóki lokale nie zostaną zamknięte, to każde rozstrzygnięcie jest możliwe. Więc mimo mrozu i śniegu, lepiej pójdźmy zagłosować. Przecież nie jest nam chyba obojętne kto będzie rządził Łodzią przez najbliższe cztery lata.

Read Full Post »

Prezydencki dryf

No to mamy nowego prezydenta Lodzi. Który to w tym roku? Już sam gubię się w rachunkach. W styczniu jeszcze rządził Kropiwnicki, potem krótko administrował Jan Witkowski, następnie premier powołał Tomasza Sadzyńskiego. Kiedy ten zrezygnował, przez kilka dni miastem zarządzała sekretarz Barbara Mrozowska-Nieradko. Teraz mamy nowego włodarza, ale w niedzielę wybory i najprawdopodobniej już w środę przekaże on urząd swojemu następcy. No to doliczyłem się sześciu. Całkiem sporo jak na niecały rok. Swoisty rekord. Czy ktoś mi jest w stanie wskazać miasto gdzie prezydencka karuzela kręci się szybciej? Wątpię. Lepiej żeby Łódź biła inne rekordy. Ten nam chluby nie przynosi. Brak stabilizacji, niepewność, odkładanie decyzji, fatalny wizerunek. Dla miasta to dramat. Takie rządzenie na niby. Rok porażek i straconych szans. Zamiast solidnego okrętu, który miał wypłynąć na szerokie wody dryfujemy podniszczoną łajbą i ratujemy się przed utknięciem na mieliźnie. Szczęście, że jeszcze nie zatonęliśmy.

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: