Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2011

Niedawno zelektryzowała wszystkich informacja o złożeniu przez firmę Remo-Bud wniosku o upadłość miejskiej spółki zarządzającej lotniskiem. Zabrzmiało bardzo niebezpiecznie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę jak bardzo. Upadłość lotniska byłaby prawie równoznaczna z bankructwem miasta. W warunkach umowy z bankiem, który wyemitował obligacje dla łódzkiego lotniska jest zapis, że stają się one natychmiast wymagalne w przypadku ogłoszenia upadłości spółki. A ponieważ ich gwarantem jest Łódź oznaczałoby to obowiązek natychmiastowego ich wykupu. A chodzi tu o niebagatelna kwotę zbliżającą się do 200 milionów złotych. Dziś wykup obligacji rozłożony jest na wiele lat. Jednorazowej spłaty budżet miasta by nie udźwignął. Na szczęście groźba upadłości nie wydaje się realna. Gorzej, ze Łódź daje się okrutnie Remo-Budowi ogrywać i nie koordynuje licznych sporów z tą firmą, toczonych przez różne podległe miastu instytucje. Jeszcze niedawno Remo-Bud był poważnym graczem na rynku usług budowlanych. Wygrywał przetargi i realizował wiele miejskich inwestycji. Budował lotnisko, Centrum Dialogu, Centrum Wystawienniczo-targowe, czy budynki mieszkalne. Wszystkie te inwestycje zakończyły się problemami, a Remo-Bud sam jest dziś w stanie upadłości. Z tytułu nie wywiązania się z umów powinien zapłacić wysokie kary umowne, miasto poniosło spore straty związane z opóźnieniami i koniecznością zmian wykonawców robót. Tyle, ze poszczególne nasze podmioty w walce z Remo-Budem zostały pozostawione same sobie i roszczenia, choć oczywiste mogą nigdy nie zostać wyegzekwowane. Tymczasem Lotnisko się z Remo-Budem sądzi i jeszcze niejedną złotówkę mu zapłaci. Brakuje koordynacji na szczeblu miejskim i wspólnego frontu walki. Był przecież czas żeby poprzejmować wierzytelności i dokonać potrąceń. Miasto wszystkie swoje zobowiązania musi spłacać, z dochodzeniem roszczeń zwykle rodzi sobie znacznie gorzej. W biznesie trochę jak w zdrowiu – lepiej zapobiegać niż leczyć, a jak już trafi się choroba, to trzeba leczyć jak najszybciej. Spóźniona interwencja może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

Reklamy

Read Full Post »

Lubię rower. Korzystam z niego głównie w celach rekreacyjnych , chociaż zdarza mi się czasem pojechać rowerem do pracy i użyć go jako środka komunikacji . Mam takie poczucie, że za rzadko. Pewnie dlatego trochę z zazdrością, a trochę z podziwem patrzę na osoby, które potrafią zorganizować sobie życie wsiadając na rower codziennie. W Łodzi nie miały one dotąd łatwego życia. Od pewnego czasu stopniowo się to zmienia. Miasto podpisało Kartę Brukselską – czyli deklarację zobowiązującą do podejmowania działań promujących transport rowerowy i doprowadzenie do zdecydowanego zwiększenia udziału komunikacji rowerowej w ruchu miejskim. Powstają nowe ścieżki rowerowe, mamy coraz więcej stojaków, wytyczono pierwsze kontrapasy, w Urzędzie Miasta aktywnie działa oficer rowerowy. Przede wszystkim zaś zmienia się świadomość społeczna i rower coraz poważniej traktowany jest jako środek transportu dla każdego, a nie tylko zabawka dla młodzieży. Wszystko to jednak wciąż mało i jeszcze daleko nam w tym zakresie do nowoczesnych europejskich miast. Ostatnio jako „rowerowi” radni przegraliśmy na sesji jedno z głosowań. Wprawdzie sprawa nie była najważniejsza, bowiem dotyczyła możliwości przewożenia roweru tramwajem czy autobusem, co raczej nie jest częste, to jednak pokazała brak „rowerowego” myślenia. Niestety to złe myślenie wciąż jeszcze zwycięża w innych, ważniejszych sprawach. A już zwłaszcza jest problemem w Zarządzie Dróg i Transportu, który wciąż zdaje się uważać, ze jego podstawowym zadaniem jest troska o zmotoryzowanych poprzez poszerzanie ulic. Tymczasem jest to dość kosztowne i mało efektywne. Tak to już jest, że im szersze ulice, tym więcej samochodów, albo dziur i remontów, a korki wciąż takie same. Taniej i skuteczniej zadowolimy kierowców doprowadzając do zmniejszenia liczby aut na ulicach, zachęcając ludzi do wybrania roweru albo podróżowania MPK. A tego nie da się zrobić samymi apelami o zdrowy tryb życia. Musi być łatwo, wygodnie i bezpiecznie. A to wymaga konkretnych działań i pieniędzy w budżecie. Zresztą nieporównywalnie mniejszych niż na budowę choćby jednej ulicy. Dlatego wspierajmy wszystkich, którzy starają się „zrowerować” Łodź i sposób naszego myślenia.

Read Full Post »

Interpelacja

Szanowna Pani
Hanna Zdanowska
Prezydent Miasta Łodzi

INTERPELACJA

W związku z budową „Trasy Górna” niezbędne jest przeniesienie dotychczasowego Schroniska dla Bezdomnych Mężczyzn zlokalizowanego przy ulicy Spokojnej. Niestety działania podejmowane w tej sprawie przez poszczególne jednostki Urzędu Miasta sprawiają wrażenie zupełnie nieskoordynowanych i mogą doprowadzić do uniemożliwienia realizacji tej ważnej inwestycji drogowej w planowanym terminie oraz konieczności zapłaty kar wykonawcy robót. Mając na uwadze, że schronisko może zostać przeniesione do obiektu przy ulicy Nowe Sady dopiero po przeprowadzeniu niezbędnych w tym budynku remontów, które wymagają uzyskania pozwolenia na budowę, jest zupełnie oczywiste, że nie będzie to możliwe przed końcem bieżącego roku, a być może nawet przed końcem I kwartału 2012 roku. Trudno zatem oczekiwać, że Fundacja Brata Alberta opuści budynek w terminie wynikającym z wypowiedzenia umowy użyczenia. Nie przypuszczam również, żeby ktokolwiek wyobrażał sobie eksmisję bezdomnych w trybie specustawy drogowej. Proszę zatem o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy Zarząd Dróg i Transportu oraz wykonawca prac wiedzą, że budynek przy ul Spokojnej nie będzie opróżniony w tym roku?
2. Jaki jest aktualny harmonogram prac przy budowie „Trasy Górna”?
3. Jaki jest realny termin przekazania obiektu przy ul Nowe Sady Towarzystwu Brata Alberta w stanie umożliwiającym przeprowadzkę bezdomnych?
4. Kto w Urzędzie Miasta odpowiada za skoordynowanie działań w powyższym zakresie?

Read Full Post »

Pewien czas temu łódzcy społecznicy zwrócili mi uwagę, że konkursy na szeregowe stanowiska urzędnicze w Zarządzie Dróg i Transportu wyglądają na ustawione. Jako warunek wymagany od kandydatów ustalono co najmniej 15-letni staż pracy. Wystąpiłem więc do władz miasta z interpelacją w tej sprawie. Napisałem: „…wymóg tak długiego stażu pracy, znacznie dłuższego od wymaganego przepisami prawa dla jakiegokolwiek stanowiska urzędniczego, całkowicie eliminuje z procedury konkursowej ludzi młodych, a przy łącznym wymogu wykształcenia wyższego nawet osoby przed ukończeniem 40 roku życia. W praktyce może to oznaczać, że jedynymi kandydatami na stanowiska objęte naborem będą osoby opuszczające te stanowiska w związku z nabyciem uprawnień emerytalnych.”

Oczywiście konkursy wygrały właśnie te osoby. Być może nawet jest to najlepszy wybór, nie mnie to oceniać. Ale sposób ich wyłonienia jest fatalny i tylko po raz kolejny podważa zaufanie do tego typu procedur, odbierając przy okazji potencjalnym dobrym kandydatom chęć do startowania w takich konkursach. A odpowiedź, którą dostałem na interpelację (oczywiście już po rozstrzygnięciu konkursu) iście kuriozalna, rodem z najgłębszego PRL. Mój „ulubiony” wiceprezydent Banaszek najpierw obszernie leje wodę tłumacząc mi po co są konkursy i co ustawa mówi na ten temat (chociaż wcale o to nie pytałem), by wreszcie przejść do właściwej odpowiedzi:

„15-letni staż pracy na stanowisko inspektora nie wyklucza młodych i doświadczonych ludzi, bowiem wiele osób w dzisiejszej rzeczywistości rozpoczyna pracę tuż po szkole średniej, a naukę kontynuuje na studiach wieczorowych bądź zaocznych, dzieląc ją jednocześnie z pracą zawodową.”

Być może Pan prezydent nie czyta tego co podpisuje, ale ma pecha, bo są tacy którzy czytają. Aż strach pomyśleć co jeszcze podpisze w przyszłości.

Read Full Post »

Powoli opadają emocje po wyborczej bitwie. Samorząd nie był, nie jest i nie będzie wolny od wielkiej polityki. Zawirowania na szczeblu krajowym zawsze miały mniejszy bądź większy wpływ na to co dzieje się w Łodzi. Tak pewnie będzie i teraz. Zwycięzcy jeszcze rozkoszują się sukcesem, ale przecież chcą zwyciężyć jeszcze bardziej, a pokonani chociaż na razie liżą rany, to już planują rewanż. Najbliższy czas jest niezwykle ważny dla Łodzi. Możemy zyskać wiele, ale jeszcze więcej stracić. Przyszłość miasta w ogromnej mierze zależy od powodzenia projektu przebudowy centrum, a w szczególności od realizacji nowego dworca i kolei dużych prędkości. Także od innych projektów infrastrukturalnych finansowanych w znacznym stopniu ze środków centralnych. Od niepamiętnych czasów przegrywaliśmy w walce o rządowe wsparcie. Triumfalizm zwycięzców i zawiść przegranych może spowodować, że będziemy przegrywać dalej. Czas więc na rozejm i wspólną pracę. Następne wybory są dopiero za trzy lata.

Read Full Post »

%d blogerów lubi to: