Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2013

Strach czy odwaga

Choć minęło już kilka dni, wciąż nie nikną emocje po głosowaniu w sprawie odwołania przewodniczącego Rady Miejskiej. Co najmniej czworo, a być może nawet aż dziesięcioro radnych Platformy zagłosowało przeciwko stanowisku własnej partii. Ponieważ głosowanie było tajne nie do końca wiadomo, kto się na to zdecydował. Przez media przetacza się fala komentarzy i domysłów. Trwa poszukiwanie „sprawców”. Jeden z senatorów używa w stosunku do nich wulgarnego określenia powszechnie uznawanego za tak obraźliwe i niecenzuralne, że aż nie będę go tu cytował. Inni radni rządzącej partii najczęściej pogardliwie nazywają ich tchórzami. Smutne, że debata publiczna zeszła na tak niski poziom i to w dodatku w partii, która pewnie chce reprezentować ludzi dobrze wykształconych.

Mniej więcej rok temu Rada zajmowała się przekształceniem łódzkiego ZOO. Prezentowałem wtedy dość jasno swoją krytyczną opinię o pomyśle odebrania samodzielności tej jednostce. Sprawa w skali miasta była w gruncie rzeczy błaha. Mimo to zarządzono partyjną dyscyplinę w głosowaniu. Po tym jak oddałem głos przeciwko uchwale, nie tylko wykluczono mnie z klubu radnych Platformy. Usunięto mnie też z funkcji przewodniczącego komisji finansów, a prezydent Zdanowska wyrzuciła mnie nawet z komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Właściwie zrobiono wszystko żeby maksymalnie ograniczyć mi możliwość funkcjonowania w samorządzie.

Nie zgłaszałem o to nigdy pretensji. Wiedziałem na co się piszę. Ale czy wtedy chodziło tylko o to żeby mnie ukarać? Oczywiście trochę też. Lud przecież często jest żądny krwi. Tak naprawdę chodziło jednak o to, by przestraszyć innych. Pokazać im – postawicie się, to będziecie skończeni. Trudno więc dziwić się, że dziś niektórzy z radnych nie chcą przyznać się jaką podjęli decyzję w tajnym głosowaniu. Mają zresztą do tego prawo. Tym przecież różnią się głosowania tajne od jawnych. Nigdy nie nazwałbym ich tchórzami, zwłaszcza że odmawiając poddania się „dobrowolnemu” obowiązkowi pokazania kartek wykazali się sporą odwagą.

Strach w polityce może objawiać się różnie. Można zastanawiać się czy gorzej jest postąpić zgodnie z własnym przekonaniem i się do tego nie przyznać, czy też wielokrotnie głosować wbrew własnemu zdaniu, ale za to stosownie do partyjnego nakazu. Bardzo łatwo potępiać innych. Trudniej z refleksją spojrzeć na samego siebie.

Reklamy

Read Full Post »

Z życia wzięte

Trudno w to uwierzyć, ale wydarzyło się naprawdę.
Posiedzenie komisji, referowany jest projekt zmian w budżecie.

Przedstawiciel prezydenta: W zakresie komisji jest zmiana obejmująca zwiększenie wydatków o 5 tysięcy złotych z przeznaczeniem na powiększenie puli środków na dodatki mieszkaniowe.

Radny A: (z opozycji) O 5 tysięcy??? Przecież tam są dużo większe braki.

Przedstawiciel prezydenta: Powiedziałam 5 tysięcy? Oj, przepraszam, musiałam się przejęzyczyć. Oczywiście chodzi o 5 milionów.

Radny B (z opozycji): 5 milionów? A jakie jest źródło pokrycia tych wydatków?

Przedstawiciel prezydenta (nerwowo): Noo, nie wiem. Nie mam tu zestawienia, nie przygotowano mi.

Radny B: A ktoś wie?

Przedstawiciel prezydenta (coraz bardziej nerwowo): Nie wiem, chyba z EC1, bo tu jakieś duże przesunięcia są.

Radny B: Z EC1???!!! Przecież tam brakuje na wyposażenie.

Przedstawiciel prezydenta: Chyba nie z EC1, Może ze zwiększenia deficytu. Ja nie wiem. Ja tu z łapanki jestem.

Radna C (z koalicji): O Jezu!

Resortowy wiceprezydent (też nie ma pojęcia jakie jest źródło pokrycia wydatku): Bardzo państwa przepraszam. Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć. Wystąpię do Skarbnika, żeby to wyjaśnił i zwrócę mu uwagę, że to niedopuszczalne.

Radni (wszyscy. I z koalicji i z opozycji): To niepoważne. W takim razie nie będziemy opiniować tego projektu.

Kurtyna. Koniec.

Read Full Post »

Media rozpisują się o tym co premier Tusk powiedział o prezydent Łodzi. Na miejscu premiera byłbym nieco ostrożniejszy. Kiedy niedawno David Lynch powiedział o Hannie Zdanowskiej: „Kobieta, która zabiła Łódź”, to premier skomentował to „Zdaje mi się, że Pan Lynch nie mieszka w Łodzi”. Dziś aż ciśnie się na usta: Zdaje mi się, że premier Tusk nie mieszka w Łodzi”.

Oczywiście cieszę się gdy premier mojego kraju chwali lokalne władze. Choć niestety słyszę tu raczej głos szefa partii broniącego swojego ugrupowania przed spadkiem w sondażach. Ponoć odwołanie przewodniczącego Rady Miejskiej wywołało tak duży zamęt w szeregach Platformy, że aż ma się tą sprawą zająć zarząd krajowy tej partii i premier osobiście.

Na początku drażniło mnie trochę, że politycy z pierwszych stron krajowych gazet nie rozumieją słowa SAMORZĄD i wiedzą znacznie lepiej od radnych kto ma prowadzić sesje rady miejskiej. Teraz nawet się cieszę, że dzięki temu premier zainteresował się naszym miastem. Mam tylko prośbę gorącą do pani prezydent. Kiedy już zawezwana przez premiera pojedzie do Warszawy, niech nie skarży się na tych okropnych radnych. Niech zawalczy o zachodnią obwodnice Łodzi tak jak o swoją zawalczyły władze Krakowa i niech powie jak fatalne skutki dla miasta przyniosła rezygnacja z programu budowy kolei dużych prędkości. Niech zachowa się „nielojalnie” wobec ministra ze swojej partii i przemówi interesem Łodzi. Nie będzie pewnie miała zbyt dużo czasu. Niech go zatem dobrze wykorzysta.

Read Full Post »

Rada Miejska odwołała dziś swojego przewodniczącego i wiceprzewodniczącą. Miałem na tę okazję przygotowane wystąpienie. To co chciałem powiedzieć uznaję za ważne. W ostatniej jednak chwili zrezygnowałem z jego wygłaszania. Może za kilka dni, kiedy opadną już emocje, opublikuję je na blogu. Dziś jednak uznałem, że nie jest na nie właściwa chwila. Zresztą tak samo jak inni radni. Nie chcieliśmy politycznej awantury. A na to się zanosiło. Wybory w Elblągu, Rybniku, referendum w Warszawie wszystko to zaczynało składać się w pewien ciąg zdarzeń wykorzystywanych w politycznej walce na ogólnopolskiej scenie. Dziś na sali obrad pojawili się parlamentarzyści. Tymczasem samorząd jest nasz – łódzki. Wybór przewodniczącego, to wewnętrzna sprawa Rady. Posłowie niech martwią się o Prezydium Sejmu. Zawsze chętnie będziemy ich witać na naszych obradach. Potrzebujemy ich pomocy kiedy walczymy o koleje dużych prędkości, o trasę S-14 czy inne ważne dla miasta sprawy. Z wyborem przewodniczącego damy sobie radę sami. Nie róbmy polityki – walczmy o Łódź.

Read Full Post »

Przed nami sesja absolutoryjna. Co roku powtarza się podobny spektakl, w trakcie którego otrzymujemy ogromną dawkę propagandy. Serwują ją zresztą zarówno władze miasta, jak i opozycja. Warto więc przyjrzeć się liczbom, aby zobaczyć czy bliższa prawdy jest ta kolorowa, czy też raczej ta czarna rzeczywistość.

Miasto dysponuje całkiem pokaźną kwotą, sięgającą blisko czterech miliardów złotych. Składają się na to przede wszystkim dochody, zarówno te otrzymywane z budżetu państwa głównie jako udział w podatku PIT i CIT, czy też w formie subwencji i dotacji, jak i realizowane samodzielnie np. z podatków lokalnych czy sprzedaży biletów MPK. W budżecie przyjętym na początku ubiegłego roku dochody zaplanowano w wysokości 3.213.304.874 zł. Miejskie fundusze uzupełnić miały przychody, czyli głównie zaciągnięte kredyty i pożyczki oraz wolne środki z minionych lat.

W trakcie roku oczywiście plan ulegał drobnym korektom, czasem z przyczyn obiektywnych, a niekiedy tylko dla lepszego wyglądu wykresów, które są pokazywane na sesji, na której zatwierdza się sprawozdanie. Już prawie rutyną jest grudniowa korekta projektu budżetu, po której można pokazać, że niektóre pozycje wykonane zostały w 99,99%. Mimo tych korekt. Dochody bieżące są niewykonane w kwocie 146.000.000 zł. Największy wpływ miały na to sprzedaż majątku, zwłaszcza nieruchomości (niewykonanie 22.000.0000zł), słabe wpływy z administracji nieruchomości (niewykonanie 66.000.000zł) i niższy od zakładanego udział w podatku dochodowym (niedobór 35.000.000zł).

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że jedną z istotnych przyczyn niewykonania dochodów jest złe planowanie. Obecnie funkcjonujące przepisy przewidują, że wskaźnik zadłużenia w uchwalanym budżecie nie może przekraczać 60% dochodów. Wskaźnik ten jest jednak obliczany w stosunku do dochodów zakładanych, a nie rzeczywistych. W celu uniknięcia przekroczenia tego wskaźnika sztucznie przewidziano dochody od początku nierealne do osiągnięcia. Tak było zarówno w przypadku sprzedaży nieruchomości, jak i sprzedaży długów czynszowych. Wystarczy tylko sięgnąć do opinii komisji finansów sprzed roku, w której taki rozwój sytuacji był przewidywany. Na sesji budżetowej nawet zakładałem się ze skarbnikiem i wiceprezydentem Banaszkiem, że w tym roku nie ma szans na sprzedaż wierzytelności czynszowych. Wykonanie tej pozycji wynosi 0zł. Wiceprezydent jest już dawno wyrzucony, ale skarbnik zdaje się, że jest mi winien butelkę dobrego alkoholu. Niestety sytuacja ta znowu się powtarza, czego najlepszym przykładem jest planowanie w tym roku fikcyjnych przychodów ze sprzedaży Aquaparku Fala i MPO.

Skutkiem złej realizacji dochodów jest nie tylko niedobór pieniędzy w budżecie, ale także zmniejszenie zdolności kredytowej miasta w roku 2014 i 2015, bowiem w związku ze zmianą ustawy o finansach publicznych wskaźnik zadłużenia począwszy od przyszłego roku jest obliczany w odniesieniu do dochodów osiąganych na przestrzeni minionych trzech lat.

Kiepsko niestety wygląda realizacja wydatków. Inwestycje są wykonane ledwie na poziomie 63% planu. W rzeczywistości są nawet niższe, bo uwzględnia się tzw. Wydatki niewygasające, czyli te zadania, które nie zostały wykonane, ale powinny być skończone w pierwszej połowie kolejnego roku. To już kolejny rok bardzo złego wykonania inwestycji. Przekłada się to niestety bezpośrednio na tracenie dystansu do innych polskich metropolii. Jeżeli teraz mówi się o rekordowo wysokich planowanych inwestycjach w kolejnych latach, to wynika to głównie ze skumulowania tych inwestycji które planowano w latach 2011-13, a których niestety łodzianie się nie mogą się doczekać. Tylko Zarząd Dróg i transportu nie wykonał inwestycji na aż 120.000.000zł.

Bardzo źle, że niskim wydatkom inwestycyjnym nie towarzyszy ograniczanie zadłużenia miasta i to pomimo przekroczenia dopuszczalnego ustawą wskaźnika obsługi zadłużenia (stosunek wszystkich przypadających spłat zobowiązań kredytowych w danym roku do osiąganych dochodów). Ustawa pozwala na 15%. Wskaźnik wykazany w sprawozdaniu za 2012 rok wynosi 15,09%. Przekroczenie niby niewielkie, aczkolwiek trzeba zauważyć, że zdarzyło się to pierwszy raz w historii naszego samorządu. Źle też wygląda wskaźnik zadłużenia (łączne zobowiązania do dochodów). Łączne zadłużenie miasta wynosi 1.835.465.100,36zł, co stanowi aż 60,57% wykonanych dochodów. Wskaźnik zadłużenia, który oblicza się nie uwzględniając w sumie długu kredytów na wcześniejsze finansowanie wydatków, na które otrzymamy środki europejskie jest bliski maksymalnego (60%) i wynosi 57,56. A trzeba zauważyć, że do tych wyłączeń z długu zaliczono wydatki na infrastrukturę wokół dworca fabrycznego. Jest to wątpliwe prawnie, a już z pewnością niebezpieczne i nieostrożne, bo przecież dofinansowania europejskiego na tę inwestycję wciąż nie mamy przyznanego, nawet nie złożony jest jeszcze ostateczny wniosek o dofinansowanie tego projektu.

Sesja absolutoryjna jest obok budżetowej uznawana za najważniejszą w roku. Tym razem chyba tak nie będzie. Dyskusja o absolutorium pewnie zejdzie na drugi plan, a uwagę mediów przyciągnie bardziej kryzys polityczny w łódzkim samorządzie i wnioski o odwołanie przewodniczących rady. W porządku obrad właśnie one zostały umieszczone jako pierwsze, czyli najważniejsze. Trochę szkoda. Od debaty o trudnej sytuacji finansowej miasta jednak nie uciekniemy. Niezależnie od tego jak bardzo polityczne emocje zdominują przebieg sesji i kto wyjdzie zwycięsko z personalnego starcia, to kłopoty budżetowe i tak nie dadzą o sobie zapomnieć. I to nam wszystkim.

Read Full Post »

Po tym jak z radnym Markiem Michalikiem złożyliśmy w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z nieprawidłowościami w Zakładzie Drogownictwa i Inżynierii, zrobiło się trochę medialnego szumu. Mimo tego raczej nie spodziewaliśmy się, że Pani Prezydent zechce podjąć z nami jakąś polemikę. Nie pomyliliśmy się. Merytorycznie nikt z Urzędu Miasta do naszych zarzutów się nie odniósł.

Hanna Zdanowska nie powinna mieć do nas pretensji. Wszak niedawno sama składała doniesienie na całą Radę Miejską, i to kierując się wyłącznie przeczuciem. My oprócz przeczucia mamy całkiem sporo twardych dowodów. Nie przewidzieliśmy jednak, że zostaniemy przy okazji sfaulowani. Rzecznik Pani Prezydent, wypowiadając się w jej imieniu, postanowił podważyć naszą wiarygodność zarzucając nam, że podpieramy się „wątpliwym autorytetem” dawnego prezesa firmy. Przy okazji zdezawuował tego prezesa powołując się na stary artykuł z prasy, który przedstawiał go w bardzo niekorzystnym świetle. Pan rzecznik jakoś zapomniał, że artykuł ten był powodem procesu sądowego w wyniku którego redakcja wycofała się z zarzutów, opublikowała sprostowanie i przeprosiła za podanie nieprawdy. Sprawa była zresztą doskonale prezydent Zdanowskiej znana, bo zainteresowany informował ją o postanowieniu sądu zarówno pisemnie, jak i osobiście.

Postanowiliśmy więc zażądać przeprosin bez wielkiej nadziei, że się ich doczekamy. Niespodziewanie po paru dniach jeden ze znajomych powiedział mi „widziałem, że doczekałeś się przeprosin, wiszą na stronie internetowej urzędu”. Byłem przyjemnie zaskoczony. Wszak w polityce umiejętność szczerego powiedzenia przepraszam wymiera. Co prawda prezydent nie przepraszała osobiście, tylko przez swojego rzecznika i tylko na stronie, a nie w radio i telewizji gdzie zarzuty padły, ale nie oczekiwałem niczego więcej. Liczy się gest i umiejętność przyznania do błędu.

Zajrzałem więc do internetu. Przeprosin jednak znaleźć się nie dało. Zniknęły zanim zdążyłem je przeczytać. Nie było po nich ani śladu, choć w archiwum urzędowych wiadomości wciąż wiszą sprostowania do różnych prasowych artykułów sprzed tygodni, miesięcy, a nawet lat.

No i co mam teraz o tym myśleć. Po co komu takie znikające przeprosiny? Są już nieaktualne? Ktoś je zamieścił przez pomyłkę? Przyjmijmy, że to złośliwy atak hakerów. Poczekam. Może jeszcze kiedyś będę miał okazję je przeczytać. Jeśli tylko pojawią się z powrotem, natychmiast je tu przekopiuję. Tak na wszelki wypadek, bo po 15 minutach mogą znowu zniknąć.

Read Full Post »

Wspólnie z radnym Markiem Michalikiem wielokrotnie występowaliśmy do prezydent Hanny Zdanowskiej informując o pogarszającej się sytuacji miejskiej spółki Zakład Drogownictwa i Inżynierii oraz o docierających sygnałach o nieprawidłowościach w jej działaniu. Temat ten był nawet parę razy przedmiotem obrad plenarnej sesji Rady Miejskiej.

Za każdym razem słyszeliśmy, że wszystko jest w porządku, spółka ma się coraz lepiej, prezes znakomicie sobie radzi. Prezydent Cieślak osobiście zapewniał, ze pełni nadzór właścicielski i nie ma żadnych powodów do obaw. Pod koniec ubiegłego roku, w dość wątpliwych okolicznościach, okazało się, że trzeba wspomóc spółkę ponad 4 milionami złotych z budżetu, poprzez zakup jej zorganizowanej części. Było to ponoć gwarancją jej dalszego rozwoju. Argumenty miasta nas nie przekonały i głosowaliśmy przeciw, ale maszynka do głosowania zadziałała. Rada Miejska przyjęła stosowną uchwałę i pieniądze zostały przelane do spółki.

Minęło ledwie kilka miesięcy i sąd ogłosił upadłość spółki. Jej majątek likwiduje teraz syndyk, a wszyscy pracownicy dostali wypowiedzenia.

Jeszcze trzy lata temu ZDiI był warty 16 milionów złotych. Na tyle wycenił wartość spółki biegły, gdy miasto postanowiło ją sprywatyzować. Dziś spółka jest bankrutem, a jej wartość wynosi zero. Miejski majątek wyparował. Nie ma nikogo winnego, nie ma nikogo odpowiedzialnego.

Przez ostatnie lata kupowano sprzęt i materiały po zawyżonych w stosunku do rynkowych cenach. Zakupy te odbywały się poza procedurą przetargową, czasem w dziwnych miejscach np. w biurach podróży. a ich przydatność dla spółki budziła duże wątpliwości. Potem ten sam sprzęt wyprzedawano po cenach zaniżonych w stosunku do jego wartości rynkowej.
Zawierano umowy na usługi ze z góry założoną stratą dla spółki.
Pracownicy spółki, używając jej sprzętu wykonywali na polecenie przełożonych prace
na rzecz innych podmiotów, które wystawiały potem za to na siebie faktury.
Na protokołach likwidacyjnych majątku ruchomego spółki w 2012 r. znajdowały się maszyny i urządzenia sprawne technicznie.

Tych nieprawidłowości było zresztą znacznie więcej. Ich skala, długotrwałość, wręcz jawność patologicznych działań zarządów spółki, milczenie i bierna postawa nadzoru właścicielskiego wobec sygnałów o nieprawidłowościach zgłaszanych zarówno przez radnych Rady Miejskiej, jak i pracowników spółki, jest niezrozumiała.

Wszystko to rodzi pytania o rolę poszczególnych osób kierujących spółką oraz wypełniających funkcję nadzoru właścicielskiego w doprowadzeniu spółki do upadłości. Nieprawidłowości te noszą nie tylko znamiona niegospodarności, ale mogą wręcz wskazywać na świadome działanie na szkodę spółki.

Nie jesteśmy prokuratorami, nie chcemy też przedwcześnie ferować wyroków.
Mamy przekonanie, że zrobiliśmy wszystko co należało do nas jako radnych, żeby zwrócić uwagę władz miasta na sprawy, których być może same nie były w stanie dostrzec. Ale ta niezrozumiała bezczynność zmusiła nas do złożenia zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niegospodarności i niedopełnienia obowiązków.

Read Full Post »

Older Posts »

%d blogerów lubi to: