Feeds:
Wpisy
Komentarze

Koniec urlopu

       Bilsko rok temu wybrałem się na urlop od polityki. Niespodziewanie okres ten okazał się też dla mnie „urlopem” od normalnego życia. Dziwny to był  czas. Z jednej strony pełen odpoczynku i relaksu, z drugiej pełen stresu i niepokoju. Niekiedy trzeba zwolnić tempo i zmniejszyć obroty, poświęcić parę dłuższych chwil na przemyślenia, refleksje czy poszukiwanie sensu życia. To tylko rok, a ja czuję się kilka lat starszy, dojrzalszy, no i 10 kilo szczuplejszy :-).

Przyjemnie jest odpocząć, ale jeszcze przyjemniej móc wrócić. Nieużywana maszyna rdzewieje i psuje się łatwiej niż sprzęt w ruchu. Tak więc czas na powrót do codzienności. Wracam do pracy i do normalnej aktywności. Czy wracać tez do polityki? Trudna decyzja. Nie bawią mnie intrygi rodem z „House of Cards”, wzajemne podkładanie sobie nogi i obrzucanie błotem. Nie marzę o spędzaniu życia w świecie, w którym nie szanuje się prawa do prywatności, a znajomy potrafi się stać największym wrogiem tylko dlatego, że stoi po innej stronie barykady. Ale możliwość wpływu na otaczającą rzeczywistość nęci i nie pozwala spokojnie usiedzieć w fotelu. Wprawdzie czuję się bardziej pacyfistą niż wojownikiem, ale temperamentem znacznie bliżej mi do sportowca niż pustelnika.

Tak czy inaczej miło będzie znowu się spotkać. Zwłaszcza z osobami, z którymi wzajemnie się lubimy. Mimo wszystko także z tymi, którzy mieli nadzieję, że mnie już więcej nie zobaczą.

Reklamy

Poprzednie wpisy poświęciłem nieudanej transakcji sprzedaży gruntu pod tzw. bramę miasta. Wygląda na to, że moja ocena sytuacji była trafna, bo władze miasta wycofały się ze swoich wcześniejszych deklaracji o zatrzymaniu 12 milionów zaliczki i podjęły decyzję o jej natychmiastowym zwrocie niedoszłemu inwestorowi.

Nigdy nie byłem zwolennikiem teorii spiskowych. Teza, o świadomej próbie wyprowadzenia pieniędzy z budżetu poprzez przegrany proces sądowy była ryzykowna, aczkolwiek biorąc pod uwagę niezrozumiale ruchy po stronie urzędu, całkiem prawdopodobna. Nie wiem czy zapowiadając skierowanie sprawy do prokuratury pokrzyżowałem czyjeś plany, czy może też po prostu prezydent Zdanowska zrozumiała swój błąd i zobaczyła jak dramatyczne może mieć on konsekwencje. Mam nadzieję, ze prawdziwa jest ta druga wersja.

To, że miałem w tej sprawie rację nie sprawia mi nawet gorzkiej satysfakcji. A, tego że prezydent Zdanowska przyzna to publicznie nawet już nie oczekuję. Mimo wszystko dobrze, że udało się uchronić miasto przed kolejną aferą. Ta sprawa pokazuje jak bardzo potrzebna jest silna Rada Miejska jako organ kontrolny i broniący mieszkańców przed nieprzemyślanymi decyzjami władz, a czasem wręcz patologiami których w świecie polityki niestety nie brakuje.

O błędach popełnionych przy sprzedaży gruntu pod tzw. bramę miasta pisałem w poprzednim poście. Liczba hejterskich wpisów i kierowanych na mnie ataków, ocierających się wręcz o pogróżki, utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że musiałem komuś mocno nadepnąć na odcisk, a może i pokrzyżować plany.

Zobaczymy co nam przyniosą następne dni. Mam nadzieję, że prezydent Zdanowska zmieni swoją decyzję w sprawie zatrzymania zaliczki. Myślę nawet, że nie ma teraz już innego wyjścia, bo winą za przegrany proces w tych okolicznościach nie dałoby się już obciążyć ani radnych, ani urzędników, ani nawet prawników. Zresztą główny prawnik magistratu też już zmienił ton i zapowiada, że czas na podjęcie decyzji miasto ma do środy, choć jeszcze kilka dni wcześniej wspólnie z panią prezydent publicznie ogłaszał, że zwrotu pieniędzy nie będzie co najmniej do czasu kiedy działka zostanie sprzedana, a to przecież jak wiadomo nastąpi najwcześniej za pół roku, a przypuszczam, że znacznie później.

Ten sam prawnik wprowadza teraz nowy wątek. O zgrozo sugeruje, że już po rozstrzygnięciu przetargu , kiedy podpisywano umowę przedwstępną (dlaczego od razu nie podpisano umowy ostatecznej tego już nie wyjaśnia) istniało duże ryzyko, że do zawarcia umowy ostatecznej mogło nie dojść z winy miasta. Cytując za Dziennikiem Łódzkim: „Gdyby do transakcji nie doszło z winy miasta, to musielibyśmy oddać dwukrotność zadatku, a to zbyt duże ryzyko – mówi mecenas Górski. – Działka pod Bramę Miasta nie jest we władaniu miasta, tylko konsorcjum, budującego dworzec Łódź Fabryczna. Gdyby miasto musiało oddać zadatek, to radny Rosset krzyczałby, że trzeba było uwzględnić ryzyko i wziąć zaliczkę. Jakikolwiek by nie był zapis, toby mu się nie spodobał.”

Ciekawe, bo gdy rok temu na sesji pytaliśmy dokładnie o takie ryzyko, to wówczas urząd zdecydowanie zaprzeczał i zapewniał, że nie ma możliwości żeby taka sytuacja mogła się zdarzyć. A przecież gdyby się zdarzyła, to nie zwrot zadatku byłby problemem ale odszkodowanie dla inwestora za poniesione straty i utracone korzyści, które sięgało by już nie dziesiątek ale setek milionów złotych. Jeśli poważnie traktuje się potencjalnych inwestorów, którzy mają wyłożyć 40 milionów na zakup gruntu i 10 razy więcej na budowę, a przy tym dba o interes miasta, to nie wolno wystawiać do przetargu działki jeśli nie ma się pewności czy będzie się ją w stanie takiemu inwestorowi wydać. Może więc zamiast używać niemądrych argumentów lepiej milczeć, bo tak można tylko jeszcze bardziej pogrążyć siebie, a przede wszystkim swoją szefową.

Sprzedaż działki bod budowę tzw. bramy miasta zakończyła się całkowitym fiaskiem. Z szumnych zapowiedzi stworzenia kilku tysięcy nowych miejsc pracy, wielomilionowych wpływów do budżetu i powstania ikony architektonicznej Łodzi nie pozostało już nic. Kardynalne błędy popełnione przy próbie sprzedaży nieruchomości położonej tuż obok powstającego dworca Fabrycznego stwarzają wątpliwości co do prawdziwych intencji władz miasta i nakazują postawić pytanie czy podejmowane przez prezydent Hannę Zdanowską działania są zgodne z interesem miasta i jego mieszkańców czy też raczej z interesem jakiejś grupy biznesowej.

Liczba i skala tych błędów jest tak duża, ze nie mogą być one dziełem przypadku czy też zwykłej urzędniczej pomyłki, która każdemu może się przydarzyć.

Co gorsza ostatnie decyzje prezydent Zdanowskiej mogą spowodować wielomilionowe straty dla budżetu miasta. Wszystko wskazuje na to, ze po raz kolejny zamiast napędzającej rozwój miasta inwestycji władze miasta mogą pozostawić po sobie z góry skazany na przegranie proces sądowy i konieczność wypłaty odszkodowań, które obciążą wszystkich łodzian. Nie wolno na to pozwolić, póki jeszcze nie jest za późno.

Po odstąpieniu od umowy bezprawnie zatrzymano dwunastomilionową zaliczkę, którą Miasto obowiązane jest niezwłocznie zwrócić spółce LDZ Brama.

Konsekwencją tej decyzji będzie konieczność zapłacenia firmie LDZ Brama karnych odsetek w wysokości nawet kilku milionów złotych w zależności od terminu w którym nastąpi zwrot zaliczki, poniesienia kosztów przegranego procesu sądowego, a być może innych kosztów związanych z ewentualnym odszkodowaniem za bezprawną decyzję Prezydent Miasta.

Nie ma znaczenia, że to ta firma zrezygnowała z zawarcia umowy, ani nawet to, ze nierozsądnie te pieniądze zostały zapisane po stronie dochodów miasta i dawno wydane. To jest efekt błędu prezydent Zdanowskiej polegającego na określeniu tej kwoty jako zaliczki, a nie zadatku. Zadatek przepada, zaliczkę się zwraca takie są oczywiste reguły prawa.

Prezydent Zdanowska musi mieć świadomość bezprawności swojej decyzji i konsekwencji z nią związanych. Taka decyzja zmierza wprost do wyprowadzenia pieniędzy z budżetu drogą przegranego procesu sądowego. Po przegranej w sądzie miasto pewnie ogłosi, że to wina radnych albo innych wszystkich świętych. Chyba już wszyscy mamy dosyć słuchania tych propagandowych bajek.

Dlatego wzywam Panią Prezydent do niezwłocznej zmiany swojej bezprawnej decyzji o zatrzymaniu zaliczki. Jeśli tego w ciągu 14 dni nie uczyni, to skieruję zawiadomienie do prokuratury o świadomym działaniu na szkodę interesu publicznego. Niech przynajmniej będzie jasne kto odpowiada karnie za decyzję za którą przyjdzie zapłacić nam wszystkim.

ZASADNICZE BŁĘDY PRZY SPRZEDAŻY NIERUCHOMOŚCI POD TZW. BRAMĘ MIASTA

1. Wystawienie nieruchomości do sprzedaży było przedwczesne – nie wiadomo było w jaki sposób będzie można zagospodarować działkę, nie było planu zagospodarowania przestrzennego, nie było decyzji o warunkach zabudowy, część nieruchomości do chwili obecnej jest niezbędna jako zaplecze budowy dworca, wartość działki szacowano na podstawie zdarzeń przyszłych i niepewnych.

2. Procedurę przetargową zorganizowano w sposób odstraszający potencjalnych inwestorów od wzięcia w niej udziału – skrócono do minimum termin na składanie ofert, uniemożliwiając ewentualnym oferentom wcześniejsze uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy i przeprowadzenie analiz przedinwestycyjnych niezbędnych przy zadaniach o takiej skali finansowej, a także opracowanie koncepcji architektonicznej i innych dokumentów wymaganych skomplikowanymi warunkami przetargu.

3. Forsowano jedną firmę stawiając ją w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do innych podmiotów – w sposób niejawny poinformowano tylko jedną firmę, że będzie mogła dokonać płatności w terminie późniejszym niż wynikający z warunków przetargu, tylko ta firma wiedziała, że miasto uzyska zamiast niej decyzję o warunkach zabudowy, poniesie koszty z tym związane i nieodpłatnie przeniesie tą decyzję na tą firmę.

4. Oferta spółki LDZ Brama powinna być odrzucona w przetargu ze względu na niespełnianie warunku wiarygodności finansowej oferenta – warunki przetargu nakładały na oferentów obowiązek przedstawienia dowodów wiarygodności finansowych potwierdzających możliwości zgromadzenia środków nie tylko na zakup, ale także na zrealizowanie całej inwestycji o wielokrotnie wyższej wartości. Tymczasem wybrano nowopowstałą spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, nie posiadającą istotnego majątku, kapitału, promes udzielenia kredytu ani gwarancji bankowych.

5. Nie podpisano ostatecznej umowy sprzedaży w terminie i w sposób zgodny z ustawą o gospodarce nieruchomościami i warunkami przetargu – odroczono firmie LDZ Brama Miasta termin do wpłaty całości ceny zakupu nieruchomości, dokonując niezgodnie z prawem ukrytej formy rozłożenia ceny sprzedaży na raty. Zawarto umowę warunkową w trybie przewidywanym w warunkach przetargu jedynie dla cudzoziemców obowiązanych do uzyskania zezwolenia na nabycie nieruchomości do których spółka LDZ Brama nie należała.

6. Nie zabezpieczono interesu miasta w umowie warunkowej – w umowie określono wpłatę części ceny nabycia jako zaliczkę podlegającą zwrotowi, a nie zadatek przepadający na rzecz miasta w przypadku nie przystąpienia do umowy ostatecznej. Argumentem przedstawionym przez władze miasta do takiej decyzji była obawa, że mogło nie dojść do zawarcia umowy z przyczyn leżących po stronie miasta(sic!), co należy uznać za absurdalne na tym etapie sprzedaży i w świetle konsekwencji finansowych grożących miastu w takim przypadku.

7. Po odstąpieniu od umowy bezprawnie zatrzymano zaliczkę, którą Miasto obowiązane jest niezwłocznie zwrócić spółce LDZ Brama – konsekwencją tej decyzji będzie konieczność zapłacenia firmie LDZ Brama nawet kilku milionów złotych w postaci karnych odsetek uzależnionych od terminu w którym nastąpi zwrot zaliczki, zwrotu kosztów procesu sądowego, a być może innych kosztów związanych z ewentualnym odszkodowaniem za bezprawną decyzję Prezydent Miasta.

20 lat minęło

Choć mnie samemu najtrudniej w to uwierzyć, to właśnie mija dwadzieścia lat mojej pracy w łódzkim samorządzie. W wyborach 19 czerwca 1994 po raz pierwszy zdobyłem mandat radnego Rady Miejskiej. Niedługo później prezydent Łodzi Marek Czekalski powierzył mi funkcję swojego rzecznika prasowego.

Pięć kadencji spędzonych w samorządzie to niezliczona ilość spotkań z mieszkańcami, posiedzeń komisji, sesji ale przede wszystkim możliwość wpływu na zmieniającą się rzeczywistość. To również ogromna satysfakcja z wielu załatwionych spraw. Kiedy myślami wracam w te minione lata, to niewątpliwie największą radość sprawia mi, doprowadzenie do wybudowania Aquaparku Fala. Dziś jest to tłumnie odwiedzane, jedno z ulubionych miejsc wypoczynku łodzian, a przecież jeszcze niedawno straszyły tam ruiny dawnego kąpieliska, których latami nie udawało się zagospodarować.

fala

Za bardzo ważne osiągnięcie, i to nie tylko z osobistych względów, uważam otwarcie w Muzeum Miasta Łodzi gabinetu Marka Edelmana oraz nadanie jego imienia działającemu od niedawna Centrum Dialogu. To niewątpliwie dużo lepsza forma upamiętnienia wybitnej osoby niż smutny pomnik ze spiżu. Z całkiem nowych spraw cieszę się, że udało mi się wywalczyć wpisanie Parku 3 Maja do rejestru zabytków.

edelman
Przez dwadzieścia lat takich mniejszych i większych sukcesów uzbierało się całkiem sporo. Taki skromny jubileusz może sprzyja różnym podsumowaniom, ale sądzę, że jest też doskonałą okazją by powiedzieć: WYSTARCZY. Pełnienie niektórych funkcji zbyt długo, nieuchronnie powoduje popadanie w pewną rutynę. Czas dać szanse innym. Może wniosą trochę ożywienia albo patrząc z innej perspektywy będą potrafili dostrzec sposoby na rozwiązanie problemów, których w Łodzi nie brakuje. Zresztą Łódź potrzebuje zmiany. Nie tylko personalnej, ale nade wszystko zmiany sposobu myślenia o zarządzaniu miastem. Pseudopolityka w lokalnym wydaniu przynosi miastu więcej szkody niż pożytku, a samorząd nie musi by poligonem dla partyjnych wojen. Niestety nie wszyscy to rozumieją.

rm

W listopadzie kolejne wybory samorządowe. Nie znajdziecie mnie w nich na listach wyborczych. Nigdzie się nie wyprowadzam, nigdzie nie wyjeżdżam. Nie przestaje mi zależeć. Lecz na następną kadencję zostawiam sobie mniej absorbującą rolę obserwatora. Też mam prawo do urlopu, uczciwie na niego zapracowałem.

 

Mój park

Każdy ma miejsca, które darzy szczególnym sentymentem. Ja mam swój park. Znam w nim każdą ścieżkę. Lubimy wybrać się do niego na spacer albo na rowerową przejażdżkę. Posłuchać śpiewu ptaków i stukania dzięcioła, poobserwować wiewiórki, popatrzeć jak słoneczne promienie przebijają się przez gęste korony drzew. Park 3 Maja. Kiedyś była tu puszcza, potem ogromny miejski las. Z czasem przyroda ustępowała miejsca cywilizacji. Przez las poprowadzono linię kolejową, drzewa zastępowały nowe drogi i domy. Dawnymi czasy drzewa były masowo wycinane na opał, a w latach pięćdziesiątych usunięto ponad sto dębów, żeby zrobić miejsce na ośrodek sportowy.

 

DSC_0023

 

Park, choć znacznie mniejszy niż kiedyś przetrwał. Dziś stanowi oazę spokoju w centrum miasta. Trzeba go chronić. Niestety nie wszyscy to rozumieją. Przed rozpoczęciem budowy tunelu do dworca Fabrycznego, drzewa znowu zaczęły przegrywać z koleją. Władze, choć alarmowane przez mieszkańców o niszczeniu drzewostanu, bagatelizowały problem. Ogromnym zagrożeniem dla parku jest też pomysł poprowadzenia ulicy Konstytucyjnej kosztem istniejącej zieleni i terenów rekreacyjnych. Kolejna nikomu dziś niepotrzebna autostrada, która zamiast uspokajać ruch samochodowy w centrum, tylko będzie go nasilać.

Wystąpiłem do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o wpisanie parku do rejestru zabytków. Wyróżniają go nie tylko walory przyrodnicze, ale ma on też ogromną wartość historyczną. Taki wpis pozwoli lepiej zadbać o park i zapobiegnie niemądrym pomysłom, które kolejnym włodarzom miasta mogłyby przyjść do głowy. Z dużą radością i satysfakcją mogę dziś ogłosić, że konserwator przychylił się do tego wniosku i po dość długiej procedurze wydał stosowną decyzję administracyjną. Od teraz Park 3 maja jest oficjalnie uznany za jeden z najcenniejszych obiektów w mieście i podlega specjalnej ochronie.

W mieście pojawiły się nowe billboardy. Jeden z kandydatów na prezydenta pyta z nich „Co robisz w niedzielę?” Ja już wiem. Jeśli chcecie ze mną porozmawiać, może spotkamy się w parku.

 

DSC_0007

 

Pożegnanie

Krzysztofie,

kiedy zaledwie kilka tygodni temu wspólnie wybraliśmy się do stolicy towarzyszyć w ostatniej drodze Tadeuszowi Mazowieckiemu, nie mówiłeś , że tak bardzo spieszysz się znowu się z nim zobaczyć. Być może tam po drugiej stronie potrzebowali Twojej rozwagi, spokoju i opanowania. Może chcieli wysłuchać  Twojego wyważonego, rozsądnego głosu.  Może w tamtym świecie bardziej pasuje Twoja elegancja i nienaganne maniery.  Tu będzie nam tego brakować.

Przyszliśmy się z Tobą pożegnać. Stanąć koło Ciebie, tak jak razem stawaliśmy przez ostatnie 20 lat wspólnie dzieląc zwycięstwa i porażki.  Przez dwie kadencje reprezentowałeś nas w samorządzie, kierując komisją finansów i dając nam przykład  jak godnie pełnić mandat radnego.  Swoją działalnością zapisałeś niejedną kartę w Kronice Miasta Łodzi. Kolekcjonowałeś wszystkie kolejne jej egzemplarze. W mojej szafce radnego zawsze leżał odłożony dla Ciebie najnowszy numer. Ostatni wciąż tam czeka. Umówiliśmy się, że wpadniesz go odebrać. Może teraz będziesz miał więcej czasu żeby go przeczytać.

Żegnaj. Do zobaczenia.

Zdjęcie: Zmarł Krzysztof Lipinski, przykre, że nie żyje już żaden z Panów ze zdjęcia. [*]

fot. Tadeusz Wijata

Krzysztof Lipiński – radny klubów radnych Nowa Łódź, Unia Wolności w latach 1994 – 2002

 

 

 

%d blogerów lubi to: